szepnęłam wtedy do Pana…

Od razu po przyjeździe do Kroczyc, wiedziałam, że to będzie trudny, ale niezwykły czas.

Oczywiście na początku miałam wiele obaw, nie wiedziałam co robić, żeby było dobrze… szepnęłam wtedy do Pana Jezusa: „no i co teraz będzie?” On już wtedy wiedział co….

Podczas pierwszej adoracji miałam w sobie mnóstwo lęku. Chciałam uciec, gdzieś się schować…walczyłam, żeby się nie poddać no i chyba się udało. Następnego dnia, Pan przemawiał do mnie w ciszy. W tamtym momencie oddałam Jemu wszystkie zranienia, problemy- chciałam żeby był ze mną i przytulał mocno – To była moja najlepsza decyzja!

W niedzielę rano pełna radości postanowiłam odmówić indywidualnie jutrznię.Siedziałam… wierciłam się, aż w końcu zaczęłam się modlić, nie bardzo potrafiłam się skupić, stąd ominęłam parę rzeczy. „Skończyłam” i wyszłam zadowolona z kaplicy. Po chwili okazało się, że jutrznie będziemy odmawiać JESZCZE RAZ, ale wspólnie. Powiedziałam Panu Jezusowi: „Pewnie masz teraz ze mnie niezły ubaw, co?” i sama zaczęłam się śmiać… jednak wtedy właśnie doceniłam modlitwę wspólnotową, tak bardzo ją przeżyłam! Nie chciałam, żeby się kończyła.

Kolejna sytuacja miała miejsce w czasie Komunii Świętej. Kiedy trzymałam patenę, Ksiądz powiedział: „przyjdź bliżej!” i na te słowa zaniemówiłam, poczułam ogromną miłość Pana Jezusa i zrozumiałam, że on cały czas czekał na jeden konkretny krok…chciał,żebym tylko się przybliżyła – Sam mi o tym powiedział.

Myślałam, że już nic się nie wydarzy. A jednak… rekolekcje w Kroczycach się zakończyły, natomiast Pan Bóg dalej sobie działał.

Podczas powrotu, w Sosnowcu zdarzyło się coś, co potwierdziło mi wszystko to, co działo się podczas tych dwóch dni.

Czekałam na autobus. zauważyłam grupę młodych ludzi, dość specyficznie ubranych. Podeszli na przystanek, stali tuż obok mnie. Nagle jeden chłopak zaczął przeklinać i wyrzucił z siebie takie słowa: „CUCHNIESZ!”

Myślałam, że mówił do kogoś innego, ale byłam tam sama… odezwałam się: „nie wydaję mi się…”

On dołożył: „Cuchniesz nim!” (powiedział to z taką złością i pogardą!)

Odpowiedziałam: „no ale kurcze, Kim???”

On: „Bogiem”

ja: „:O” z taką miną wsiadłam do autobusu…

Chciałabym, żeby każdy z nas tak „cuchnął” 🙂

xxx

Posted in świad.rekol. and tagged , .